Stowarzyszenie Socjalne
"Misja Lux Salutis Franciszka z Asyżu"


30-210 Kraków, ul. Hofmana 23
tel. 515 366 982

luxsalutis2009@wp.pl   luxsalutis@wp.pl
English
Lux Salutis
Cele
Statut
Działalność
Galeria
Wesprzyj nas
Kontakt
Zaloguj się
Serdecznie zapraszamy do współpracy wszystkich chętnych wolontariuszy, gotowych nieść pomoc!

Zgłoszenia kierować na: luxsalutis2009@wp.pl oraz tel. 515 366 982


*****
____________________________________________________________________________

STOWARZYSZENIE SOCJALNE
"MISJA LUX SALUTIS FRANCISZKA Z ASYŻU" W KRAKOWIE


Zaprasza na

MIĘDZYNARODOWY INTEGRACYJNY BIEG SZTAFETOWY
W 91 ROCZNICĘ URODZIN PAPIEŻA JANA PAWŁA II

Integracyjny Bieg Sztafetowy jest przeznaczony dla osób:
  • poruszających się na wózkach inwalidzkich samodzielnie
  • w duecie z wolontariuszem
  • wszystkich chętnych uczestników

Rozmiar: 66661 bajtów
Rozmiar: 54540 bajtów

Rozpoczęcie Sztafety w dniu 18 maja 2011 r., o godz. 17:00 (Błonia, przy Papieskiej Skale)
Zakończenie Sztafety w dniu 16 sierpnia 2011 r., o godz. 16:00 (Błonia, przy Papieskiej Skale)

Uczestnicy Sztafety pokonują odcinki 90 metrowe, bez limitu czasowego na obwodzie Błoń Krakowskich. Sztafety wieloosobowe (w wymienionym terminie) mogą pokonać obwód III Rzeczpospolitej.
Uczestnictwo w sztafecie jest nieodpłatne

Sztafetę którą organizujemy, jest bez limitu czasowego, nie chodzi tu o to aby być najlepszym, lecz by zmobilizować ludzi a szczególnie na wózkach którzy mają problemy z poruszaniem się do wyjścia z domu i do integrowania się z innymi. Po kilku latach Naszej działalności, osoby niepełnosprawne nie zawsze są chętnie widziane na zawodach sportowych i wyszliśmy z założenia, iż sami możemy organizować integracyjne imprezy sportowe dla wszystkich chętnych którzy zechcą wziąć udział. Osoby niepełnosprawne często zamykają się w sobie i nie chcą uczestniczyć w życiu, dlatego ta impreza ma dać im cel w życiu, do wyjścia z domu do spotkania się z innymi ludźmi, poznania przyjaciół i dobrej zabawy.

PATRONAT MEDIALNY


SPONSOR

Rozmiar: 37631 bajtów


Zgłoszenia kierować na: luxsalutis2009@wp.pl oraz tel. 515 366 982


*****
____________________________________________________________________________

Maszerując, zapisują karty historii

MICHAŁOWICE. Uczestnicy "kadrowej" oddali hołd poległym za wolność Polski, a także ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. - Na 6 sierpnia czekamy cały rok - mówią Monika i Jacek Lorenzowie.

Rozmiar: 123423 bajtów
Jerzy Michał Bożyk (z prawej), obok Danuta Kras i Marian Łukowski Fot. Ewa Tyrpa

W drodze śladami 1. Kompanii Kadrowej Strzelców Józefa Piłsudskiego z krakowskich Oleandrów do Kielc, uczestnicy corocznego marszu, zatrzymali się w Michałowicach pod Pomnikiem Wolności. Został tu odczytany rozkaz Piłsudskiego z 1914 r. i odbył się apel strzelecki. Uczestnicy marszu, przedstawiciele władz Krakowa i gminy Michałowice oraz różnych środowisk, m.in. kombatanckich i harcerskich złożyli wiązanki kwiatów. Prezydent Jacek Majchrowski w swoim wystąpieniu nawiązał do historii i walki Polaków o wolność ojczyzny.

Uczestnicy uroczystości oddali im hołd, a także ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Obok pomnika, który stanął w miejscu zburzonych słupów granicznych, rozdzielających zabór rosyjski i austro-węgierski kilka lat temu stanął obelisk. Umieszczono na nim tabliczki z nazwiskami osób związanych z marszem: patronów oraz uczestników. Teraz dołączono z nazwiskami 22 ofiar katastrofy lotniczej. Zostali na niej upamiętnieni m.in. prezydenci Lech Kaczyński, Ryszard Kaczorowski oraz Janusz Kochanowski, Janusz Kurtyka, Sławomir Skrzypek, Władysław Stasiak, Jerzy Szmajdziński.

Ze względu na usytuowanie pomnika przy drodze krajowej, uroczystość powitania i pożegnania uczestników marszu, odbyła się na terenie dworsko-parkowym, gdzie gościli ich Monika i Jacek Lorenzowie, właściciele dworu. Tu sięgają też korzenie piłsudczyków, którzy w drodze do Kielc, też zatrzymali się w michałowickim dworze, gdzie zostali ugoszczeni przez ówczesnych właścicieli. Obecni kontynuują tę tradycję od kilku lat - stwarzają uczestnikom marszu warunki do chwili odpoczynku oraz częstują m.in. grochówką.

W marszu uczestniczy wielu młodych ludzi. - To dla nich wspaniała lekcja historii - mówił Antoni Rumian, wójt michałowickiej gminy, życząc uczestnikom bezproblemowego dotarcia na miejsce. - Jedynym zagrożeniem są niewygodne buty, powodujące otarcia na nogach i duży deszcz - powiedział nam Jan Józef Kasprzyk, po raz 12. komendant marszu, a od 18 lat jego uczestnik. Podkreślił kultywowanie tradycji i pielęgnowanie historii przez gospodarzy michałowickiej gminy, mając na myśli władze oraz rodzinę państwa Lorenzów. - Tu nadal zapisywane są karty historii. Gmina Michałowice jako jedyna w Polsce ma w herbie orła strzeleckiego - mówił komendant.

Gospodarze dworu nie ukrywają satysfakcji, że mogą kontynuować dzieło poprzedników. - Na 6 sierpnia czekamy cały rok - mówią, a ich przyjaciel Grzegorz Gill, autor publikacji o kopcach w Polsce, dodaje, że tu od zawsze pachnie historią.

- Cieszę się, jest tutaj dużo młodych osób, dzięki którym marsz na pewno przetrwa. Już teraz uczestniczą w nim pokolenia - dodaje komendant Kasprzyk. Na trasie spotykają z kombatantami, uczestniczą w historycznych konkursach, zawodach w marszu na orientację czy strzeleckich. W drogę do Kielc wyruszyło około 400 osób z całej Polski. Najmłodszym uczestnikiem jest dziewięcioletni Jakub Wechmann z miejscowości Psarskie koło Poznania, biorący w marszu udział po raz trzeci. - Dostanę odznakę, bo za trzeci marsz jest przyznawana - mówił z dumą i z planami zdobycia medalu po 10. marszu. Jakub nie obawia się trasy, jest przygotowany i wyćwiczony, uprawia szermierkę, jeździ na rowerze i rolkach. - Na pierwszym marszu Jakubowi nie udało się pokonać całej trasy i musiał korzystać z różnych środków lokomocji, ale wtedy miał sześć lat - wspomina tato chłopca.

Marszowym "rekordzistą", nazwanym przez komendanta Kasprzyka legendą marszów, jest Andrzej Fischer z Krakowa, pokonujący trasę po raz 25. - To nic szczególnego. Na pierwszym było trudno, kiedy w Jędrzejowie zostaliśmy zatrzymani przez milicję - wspomina nasz rozmówca. Po raz 12. bierze w marszu udział inny uczstnik, także legenda marszów, krakowianin ppłk Jerzy Michał Bożyk, teatrolog, piosenkarz i przewodnik turystyczny. Jak zawsze witany jest gromkimi brawami. Pan Jerzy nie ma obu nóg, które zastępują mu protezy, a trasę strzelców pokonuje na trzykołowym rowerze. - To on cztery lata temu zachęcił mnie do udziału w marszch i wcale tego nie żałuję - mówi Danuta Kras, prezes Podgórskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Sztuk Wszelakich w Krakowie. Za jego namową pierwszy raz wybrał się w trasę Marian Łukowski z krakowskiego Stowarzyszenia Socjalnego "Misja Salutis Franciszka z Asyżu", który w rozmowie z nami podkreślił konieczność propagowania integracji z niepełnosprawnymi.

Dwudziesty marsz zaliczy Leszek Marcinkiewicz ze Strzeleckiego Oddziału Kawaleryjskiego "Beliniak" z Radomia. Trzeci raz pokonuje tę trasę konno z jeszcze czterema "beliniakami". W przyszłym roku zaplanowali jazdę z siedmioma.

Ewa Tyrpa
ewa.tyrpa@dziennik.krakow.pl

*****
____________________________________________________________________________


Najpierw bariery architektoniczne, potem mentalne

Rozmowa z ZOFIĄ FLOREK-PASZKOWSKĄ, sekretarzem Stowarzyszenia Socjalnego
"Misja Lux Salutis Franciszka z Asyżu", o osobach niepełnosprawnych

Czy obchodzony 3 grudnia Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych z punktu widzenia osoby dotkniętej niepełnosprawnością jest świętem?

- W naszej, czyli osób niepełnosprawnych, świadomości data 3 grudnia wciąż nie utrwaliła się jako nasze święto. Nie, nie fetujemy tego dnia, ale doceniamy jego wagę. Każda okazja, aby mówić o problemach niepełnosprawności, a jeszcze lepiej je rozwiązywać, jest warta pochwały.

- W okolicach 3 grudnia podwoje dla niepełnosprawnych otworzyły instytucje i placówki kultury, nawet centra handlowe organizują występy niepełnosprawnych i aukcje ich prac. Czy takie dni i imprezy zmieniają postrzeganie niepełnosprawnych w społeczeństwie? Czy tego dnia czujecie wyjątkową sympatię i zainteresowanie innych?

- Prawdę mówiąc, z mediów się dowiaduję, w jaki sposób na Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych zareagowały muzea czy instytucje takie jak ZUS. Szkoda, że informacje nie trafiają do najbardziej zainteresowanych, jak choćby do naszego stowarzyszenia. Jednak doceniam takie gesty i chętnie skorzystam z udziału w imprezach. Pod pewnym warunkiem... Chodzi o to, aby próbując wyrazić zainteresowanie niepełnosprawnymi, nie traktować nas jak maskotki. Najlepiej tego typu imprezy przygotować wspólnie z nami, wtedy nie ma niebezpieczeństwa przekroczenia granicy naszej wrażliwości, a jednocześnie istnieje prawdopodobieństwo, że pokaz nie będzie nudny i sztampowy. Skoro to nasz dzień, to mamy prawo oczekiwać czegoś, co nas ucieszy i dowartościuje.

- Tak po ludzku, jakich gestów najbardziej by Pani oczekiwała ze strony ludzi sprawnych?

- Suchych. Wbrew pozorom nie oczekujemy współczucia i wylewności. To budzi u nas zażenowanie i złość. Wystarczy podejść i zapytać: Pomóc? Bez wtrącania się, bez wypytywania, jak to się stało, że np. jeździmy na wózku. Wszystkie osoby niepełnosprawne bardzo cenią sobie naturalność.
Ja jestem bardzo przeczulona na punkcie mediów, szczególnie wizualnych, i sposobu pokazywania niepełnosprawności. Jeśli się postarać, można ładnie wyeksponować nawet pokaz bielizny prezentowanej przez niepełnosprawnych. Tymczasem nacisk jest położony na współczucie i na podział: "program o niepełnosprawnych". Wolałabym, aby postawiono na estetykę i włączenie nas w nurt życia codziennego. Ludzie sprawni odbieraliby nas z sympatią. To takie proste.

- Gdyby zamiast wszystkich imprez i drzwi otwartych organizowanych od 18 lat każdego 3 grudnia, spełniono choć jedno życzenie osób niepełnosprawnych, to które uznałaby Pani za najważniejsze?

- Bariery architektoniczne. Ich usunięcie to usunięcie nam kłód spod nóg, a dokładnie spod kół wózków. Wtedy dotrzemy do pracy, sami załatwimy swoje sprawy w instytucjach i urzędach, pójdziemy na zakupy, nawet prawo, jakie mamy, nie będzie wtedy takie dotkliwe i nielogiczne. W Międzynarodowym Dniu Osób Niepełnosprawnych apeluję w imieniu wszystkich osób, takich jak ja, o likwidację barier architektonicznych. Potem łatwiej nam będzie likwidować bariery mentalne.


Rozmawiała EWA PIŁAT, Dziennik Polski

Savoire-vivre osób niepełnosprawnych

Niniejszy poradnik przedstawia panujące obyczaje lub te, które powinny panować w relacjach pomiędzy i z osobami niepełnosprawnymi. Ma na celu ukazanie różnych sytuacji, w których mogą znaleźć się osoby sprawne w kontaktach z osobami z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Jako osoba niepełnosprawna, wielokrotnie doświadczyłam różnych nieprzyjemności związanych z podejściem osób sprawnych do mnie i do mojej niepełnosprawności. Spotkałam się także z wieloma życzliwymi osobami, które naturalnie wyczuły sytuację, jak należy odnieść się do mojej osoby. O tym również napiszę, bowiem chcę, aby był to swego rodzaju przewodnik, a nie wytykanie błędów, które mogą być wynikiem braku wiedzy ze strony osób sprawnych.

Część I: Wizyta w urzędzie miasta, banku, przychodni i innych miejscach
              użyteczności publicznej


Część II: Po mieście...

Część III: Komunikacja interpersonalna

PATRONAT MEDIALNY

Rozmiar: 2591 bajtów

*****


Stowarzyszenie Socjalne "Misja Lux Salutis Franciszka z Asyżu"                                 Zofia Florek-Paszkowska